Panna młoda odc. Gdzie zniknęła Hancer?! Cemil podejrzewa najgorsze i biegnie na policję!

Poranek nad miastem był szary, choć słońce już dawno wspięło się ponad dachy budynków. Świat budził się do życia zwyczajnym rytmem. Ludzie spieszyli do pracy, tramwaje przecinały ulice z metalicznym jękiem, sprzedawcy otwierali sklepy. Ale dla Cemila wszystko wyglądało tak, jakby oglądał rzeczywistość spod wody. Dźwięki były przytłumione. Twarze rozmyte. Czas nienaturalnie ciężki.

Szedł szybko chodnikiem prowadzącym do szpitala, a obok niego Ertugrul próbował nadążyć, choć z każdym krokiem było widać, że starszy mężczyzna coraz bardziej się męczy. Cemil jednak tego nie zauważał. Cała jego uwaga skupiona była na jednej myśli. Hanser zniknęła.

Nie odpowiadała na telefon. Nie wróciła do domu. Nie było jej przed oddziałem intensywnej terapii. Jakby rozpłynęła się w powietrzu dokładnie w chwili, gdy świat wokół niej zaczął się walić.

Nie powinienem był jej zostawiać. Wyrzucił z siebie nagle, zatrzymując się tak gwałtownie, że Ertugrul niemal na niego wpadł. Nie powinienem był od niej odchodzić choćby na minutę. Ona była wtedy w rozsypce. Ledwo stała na nogach. A ja ją zostawiłem samą między tymi ludźmi.

Ertugrul westchnął ciężko. Synu, obwinianie siebie teraz niczego nie zmieni.

Zmieni! Krzyknął Cemil. Bo gdybym został przy niej, wiedziałbym gdzie jest. Wiedziałbym, co się z nią dzieje. A teraz? Teraz moja siostra może być wszędzie. Może siedzieć gdzieś sama i płakać. Może być na komisariacie. Może…

Urwał gwałtownie.

Nie potrafił wypowiedzieć ostatniej myśli. Bał się jej. Bał się obrazu Hanser stojącej samotnie na moście albo idącej pustą ulicą z oczami człowieka, który przestał widzieć sens kolejnego dnia.

Ertugrul położył mu dłoń na ramieniu.

Hanser jest silniejsza niż myślisz.

Nie. Pokręcił głową Cemil. Hanser tylko nauczyła się cierpieć po cichu. To nie to samo.

Ruszyli dalej.

Gdy dotarli przed szpital, Cemil od razu zaczął gorączkowo rozglądać się wokół. Przy wejściu stało kilka osób z kubkami kawy. Ktoś palił papierosa. Sanitariusz pchał wózek. Starsza kobieta siedziała skulona na ławce pod ścianą.

Ale Hanser nie było.

Cemil poczuł, jak serce zaczyna bić mu jeszcze szybciej.

Weszli do środka. Chłodne powietrze pachnące środkami dezynfekującymi uderzyło ich natychmiast. Korytarze wyglądały jak labirynt bólu. Ludzie siedzieli pod ścianami z pustymi spojrzeniami. Niektórzy modlili się szeptem. Inni patrzyli w podłogę tak nieruchomo, jakby bali się podnieść wzrok.

Im bliżej byli oddziału intensywnej terapii, tym bardziej Cemil czuł narastający ucisk w piersi.

I wtedy ich zobaczył.

Mukadder siedziała pod ścianą wyprostowana jak posąg. W jej oczach nie było już łez. Zostało tylko coś znacznie gorszego. Ból zamieniony w gniew. Nusret siedział obok niej milczący, zmęczony, jak człowiek, który przez jedną noc postarzał się o całe lata.

Kiedy Cemil podszedł bliżej, Mukadder powoli uniosła głowę.

Ich spojrzenia spotkały się.

I już w tej jednej sekundzie było jasne, że nic dobrego z tego nie wyniknie.

Selamun alejkum powiedział Cemil cicho.

Alejkum selam odpowiedział chłodno Nusret.

Mukadder milczała jeszcze przez chwilę. Potem powoli wstała.

Ty. Syknęła. Ty naprawdę masz czelność tutaj przychodzić?

Cemil przełknął ślinę.

Przyszedłem po Hanser.

Twarz Mukadder zmieniła się natychmiast.

Po Hanser? Powtórzyła z niedowierzaniem. Po Hanser? A może najpierw spojrzysz na te drzwi? Tam leży mój syn. Mój syn walczy o życie. Lekarze nie wiedzą, czy przeżyje następną godzinę. A ty przychodzisz tutaj pytać o nią?

Cemil zacisnął szczękę.

Nie przyszedłem się kłócić.

Ale ja tak! Krzyknęła Mukadder. Bo przez tę dziewczynę moje dziecko leży pod respiratorem! Przez nią siedzę tutaj i modlę się, żeby lekarze nie wyszli za chwilę z kolejną tragedią!

Ertugrul zrobił krok do przodu.

Mukadder Hanim, proszę…

Nie! Odwróciła się gwałtownie ku niemu. Niech nikt nie mówi mi teraz o spokoju. Niech nikt nie mówi mi o cierpliwości. Matka, która może stracić syna, nie zna spokoju!

Jej głos odbił się od ścian korytarza. Kilka osób spojrzało w ich stronę.

Cemil czuł, jak w środku wszystko w nim wrze.

Hanser też cierpi powiedział w końcu cicho.

Mukadder zamarła.

Nie waż się. Wyszeptała lodowato. Nie waż się porównywać jej cierpienia do mojego.

Ja niczego nie porównuję. Odpowiedział Cemil drżącym głosem. Ale ona kocha Cihana. Została tutaj właśnie dlatego. Nie uciekła. Nie zostawiła go.

Miłość? Mukadder zaśmiała się krótko, gorzko. Miłość nie przynosi broni do domu. Miłość nie zamienia rodziny w ruinę.

Nusret nagle wstał.

Dość.

Jego spokojny, ciężki głos przeciął korytarz jak nóż.

Jeśli szukasz siostry, zabierz ją stąd i odejdź. Im szybciej, tym lepiej dla wszystkich.

Cemil spojrzał na niego natychmiast.

Więc wiecie gdzie jest?

Nusret zawahał się tylko sekundę.

Nie ma jej tutaj.

Cemil pobladł.

Jak to nie ma?

Odeszła. Rzuciła chłodno Mukadder. Może w końcu zrozumiała, że nie ma już miejsca w tej rodzinie.

Co jej powiedzieliście? Głos Cemila zrobił się niski i niebezpieczny.

Mukadder uniosła podbródek.

Prawdę. Że jeśli mój syn umrze, jej imię będzie przekleństwem w tym domu.

Ertugrul zamknął oczy.

A Cemil poczuł lodowaty strach.

Bo znał swoją siostrę.

Znał jej milczenie. Jej poczucie winy. To, jak brała na siebie cudzy ból, jakby był karą, na którą zasługuje.

I nagle zobaczył ją oczami wyobraźni.

Samą.

Idącą ulicą bez celu.

Płaczącą.

Przekonaną, że zniszczyła wszystko.

Chodźmy powiedział nagle do Ertugrula.

Wyszli ze szpitala niemal biegiem.

Na zewnątrz Cemil natychmiast wyciągnął telefon i zadzwonił do Deryi.

Odbierz… odbierz… odbierz…

Po kilku sygnałach usłyszał jej głos.

Cemil? Co się dzieje?

Hanser wróciła do domu?

Nie… Dlaczego pytasz?

Cemil zamknął oczy.

Nie ma jej.

Po drugiej stronie zapadła cisza.

Jak to nie ma?

Zniknęła. Nie ma jej w szpitalu. Nie ma jej nigdzie.

Derya odetchnęła gwałtownie.

Boże…

Jeśli wróci do domu, dzwoń do mnie natychmiast. Rozumiesz? Natychmiast!

Rozumiem.

Rozłączył się.

Przez chwilę stał nieruchomo na środku placu przed szpitalem. Samochody przejeżdżały obok. Ludzie go mijali. Świat dalej funkcjonował normalnie, jakby nie rozumiał, że dla niego właśnie zaczyna się najgorszy koszmar.

A jeśli poszła na policję? Wyszeptał.

Ertugrul spojrzał na niego uważnie.

Myślisz, że mogłaby?

Tak. Bo Hanser zawsze bierze winę na siebie. Nawet kiedy świat wali się także na nią. Ona może teraz myśleć tylko o jednym. Że zasługuje na karę.

I wtedy przyszła druga myśl.

Znacznie gorsza.

Cemil pobladł jeszcze bardziej.

A jeśli…

Nie dokończył.

Ertugrul zrobił krok bliżej.

Synu.

A jeśli zrobi sobie krzywdę? Wyrzucił z siebie Cemil.

Między nimi zapadła ciężka cisza.

Cemil oddychał szybko. Przed oczami nagle stanęło mu wspomnienie małej Hanser siedzącej przy nim podczas burzy. Udawała wtedy odważną, ale zawsze ściskała jego rękaw, kiedy grzmiało najmocniej.

“Cemil, nie śpij jeszcze” mówiła wtedy cicho. “Porozmawiaj ze mną.”

A on zostawał przy niej aż do rana.

Bo wiedział, że najbardziej boi się samotności.

I teraz właśnie ją zostawił.

Samą.

W chwili największej burzy jej życia.

Idę na komisariat powiedział nagle.

Pójdziemy razem odparł Ertugrul.

Ale Cemil już ruszył.

Najpierw szybkim krokiem.

Potem biegiem.

Przecinał ulicę nie patrząc na światła. Ludzie odskakiwali z drogi. Ktoś zatrąbił gwałtownie, gdy niemal wbiegł pod samochód.

Ale on słyszał tylko własne myśli.

Znajdź Hanser.

Znajdź ją, zanim będzie za późno.

Znajdź ją, zanim uwierzy, że jedynym sposobem na zakończenie bólu jest zniknięcie na zawsze.

A nad całym miastem wisiało ciężkie, duszne poczucie, że ta historia dopiero się rozpędza. Że szpitalny korytarz, gniew matki, rozpacz brata i milczenie zaginionej kobiety splatają się właśnie w węzeł tak ciasny, iż jeden kolejny ruch może albo ocalić wszystkich… albo pociągnąć ich prosto w przepaść.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *